Ogród Społecznościowy Fort Bema

W skrócie

 

  • opiekun:
grupa nieformalna
  • charakter:
społecznościowy, edukacyjny
  • adres:
Waldorffa 32, teren Fortu Bema
  • dostępność:
ogród jest stale otwarty
  • strona internetowa:
www.fb.com/ogrodfort
  • kontakt:
przez stronę na Facebooku

Początki

 

Jeszcze trzy lata temu panował tu nieład charakterystyczny dla zaniedbanych terenów zieleni. Nieskrępowanemu rozrostowi ruderalnej roślinności towarzyszyła funkcja dzikiego składowiska odpadów. Rzędy rachitycznych drzew tonące w gąszczu samosiejek robinii obficie poprzetykanych śmieciami raczej odstraszały bywalców Fortu Bema. Byli jednak i tacy, którzy w starym sadzie, założonym po wojnie przez stacjonujących tam wojskowych, dostrzegli potencjał. W grudniu 2014 roku zaczął dojrzewać pomysł odzyskania tego zapomnianego zakątka dla ludzi. Siedmioosobowa grupa mieszkańców okolicy postanowiła przekuć ideę w czyn. Początkowo spotykali się w terenie, później dyskusje przeniosły się do grupy na Facebooku. Plan był prosty: usunąć narosłe przez lata warstwy śmieci, prześwietlić korony zdziczałych jabłoni, gęstwinę robinii i traw zamienić w warzywnik, założyć łąkę kwietną, postawić kilka uli. Proces planowania ogrodu przebiegał nieformalnie, bez udziału architekta krajobrazu – grządki i inne elementy przestrzeni usytuowano w miejscach, które wydawały się najbardziej odpowiednie.

 

Po pół roku procedowania dzielnica zaakceptowała wniosek o inicjatywę lokalną, dając tym samym zielone światło grupie inicjatorów ogrodu społecznościowego Fort Bema, jednego z pierwszych tego typu miejsc w Warszawie. W sierpniu 2015 roku odbył się piknik inaugurujący działanie ogrodu. Dopiero wtedy mieszkańcy, korzystając z narzędzi udostępnionych przez urząd dzielnicy, przeprowadzili pierwsze poważniejsze prace porządkowe i ogrodnicze. Piknik był połączony z odnową sąsiadującego z ogrodem hotelu dla owadów zapylających, który dwukrotnie padł ofiarą podpalaczy. Sprzeciw wobec wandalizmu i praca przy odbudowie pomogły zjednoczyć założycieli ogrodu wokół wspólnego celu. 

 

Jak się później okazało, zakładając ogród mieszkańcy nieświadomie nawiązali do historii tego miejsca: żołnierze z jednostki stacjonującej w forcie nie tylko posadzili jabłonie, ale także uprawiali między nimi warzywa, głównie strączkowe, postawili też inspekty. Po wielu latach, staraniem społeczników, ogród odrodził się w tym samym miejscu, tym razem jednak był on otwarty dla wszystkich.

 

galeria(11)

galeria(11)

galeria(11)

galeria(11)

galeria(11)

galeria(11)

galeria(11)

galeria(11)

galeria(11)

galeria(11)

galeria(11)

Przestrzeń

 

Powstało miejsce wyjątkowe: ogród bez ogrodzenia, nieustannie zapraszający mieszkańców do pracy i do relaksu. Dzięki peryferyjnemu usytuowaniu ogród w Forcie Bema pełni funkcję parkowej strefy ciszy, a jednocześnie daje możliwość uprawy roślin jadalnych. Jest to największy ogród społecznościowy w Warszawie – działka ma powierzchnię około 4500 m2, choć znaczna część nie została jeszcze zagospodarowana z powodu braku rąk i maszyn do pracy przy przerzedzaniu dziko rosnących roślin.

Sercem ogrodu jest sad z jabłoniami owocującymi co drugi rok. Między drzewami ciągnie się permakulturowy warzywnik w formie wału ziemnego wypełnionego drewnem (tzw. hugelkultur) oraz podwyższonych grządek. Tuż obok została założona specjalna grządka przeznaczona na uprawę roślin jagodowych, ziołownik oraz pasieka (teraz nieczynna). Na skraju ogrodu znajduje się kompostownik, który dostarcza ogrodnikom ekologiczny nawóz.

Między jabłoniami powstała także strefa rekreacji: można kołysać się na zwisającej z gałęzi huśtawce, grać w bierki ogrodowe z patyków, siedzieć na pniakach wokół okrągłego stołu albo rozłożyć koc i piknikować na rozległym trawniku. Podwyższone grządki i wał permakulturowy stanowią przestrzeń wspólną, pielęgnowaną przez wszystkich ogrodników. Z kolei niewielkie skrzynki po owocach przeznaczone są na grządki, w których swobodnie gospodarują ogrodnicy indywidualni, zgłaszający się na początku sezonu. Każda skrzynka opatrzona jest tabliczką z imieniem opiekuna. Aranżacja ogrodu nieustannie ewoluuje, a kierunek zmian wyznaczają zarówno procesy biologiczne, jak i interwencje ogrodników. Wodę ogrodnicy muszą czerpać wiadrami z pobliskiej fosy, wnosić na stromy wał i nieść kilkadziesiąt metrów do ogrodu, co – zwłaszcza w okresie suszy –jest zadaniem uciążliwym. Nie ma w ogrodzie schowka na narzędzia, a przez to także narzędzi do wspólnego użytku (ogrodnicy przynoszą własne). Brakuje też zadaszonego miejsca, w którym można by się skryć przed deszczem.

Społeczność

 

Pieczę nad ogrodem sprawuje 5-6 stałych opiekunów. Większość jest związana z tym miejscem od samego początku. Wszyscy pracują społecznie, a energię do działania czerpią z satysfakcji, którą przynosi obserwowanie efektów własnej pracy: stopniowej metamorfozy zaśmieconego odłogu w kwitnący, wabiący spacerowiczów ogród. Wśród stałych bywalców ogrodu jest ok. 10 osób uprawiających w skrzynkach małe warzywa, zioła i kwiaty na własny użytek. Najczęściej są to osoby starsze lub opiekunki z dziećmi, dla których bywa to pierwszy bliski kontakt z przyrodą i okazja do zbierania plonów własnej pracy. Są też ogrodnicy przygodni, ochoczo angażujący się w ciężkie prace fizyczne. Traktują ogród trochę jak plenerową siłownię, odskocznię od biurka i komputera.

Ideał porządku zawarty jest w zasadach wyeksponowanych na drzewie. Najważniejsza reguła brzmi: korzystaj z tego terenu tak, jak ci się podoba, swobodnie, ale z poszanowaniem pracy innych osób – nie niszcz, nie rwij, zjadaj w granicach rozsądku, częstuj się, zostaw to miejsce w takim stanie, w jakim je zastałeś. Osoby, które chcą zostać ogrodnikami mogą przyjść na jedno z wydarzeń ogłaszanych na Facebooku i na afiszu w ogrodzie. Można też napisać maila albo wysłać wiadomość na Facebooku. Każdy może się zaangażować w takim stopniu i formie, jaka mu odpowiada: niektórym wystarczy własna skrzynka, inni włączają się w opiekę nad wspólnymi grządkami, organizują wydarzenia czy pomagają w promocji.

Konsekwencją otwarcia ogrodu jest to, że mieszkańcy swobodnie korzystają z terenu. Brak kontroli skutkuje pewną dozą nieporządku. Zdarza się, że „tajemniczy ogrodnicy” wysiewają rośliny w miejscu już zagospodarowanym. Są też, że anonimowe osoby wykonujące użyteczne prace, na przykład pielą grządki, bo widzą taką potrzebę i chcą wnieść swój wkład w utrzymanie ogrodu. Rzadko dochodzi do aktów wandalizmu. Przeważa radosna twórczość ludzi złaknionych kontaktu z przyrodą i pracy, która daje satysfakcję. Niedawno czyjaś niewidzialna ręka zbudowała w samym środku ogrodu prowizoryczny szałas. Ogrodnicy stanowiący rdzeń grupy obywają się bez zarządcy czy koordynatora, który przydzielałby zadania. Bieżące sprawy ogrodu są omawiane na facebookowej grupie. Nie ma także zwyczaju organizowania regularnych spotkań; każdy odwiedza ogród w dogodnym dla siebie terminie. Kiedy konieczna jest większa mobilizacja, na przykład przy okazji koszenia łąki czy pielenia grządek, ogrodnicy skrzykują się ad hoc. Ogród przyciąga także gości, którzy nie angażują się w prace ogrodnicze. Nawet poza sezonem wielu mieszkańców okolicy regularnie tu zagląda . Odwiedzający cenią ogród za swobodną atmosferę i brak sztywnych zasad. Dzieci uwielbiają smak porzeczek zerwanych prosto z krzaka, rodzice mogą odpocząć od miejskiego zgiełku. Każdy czuje się tu mile widziany. Grupa opiekunów ogrodu nie chce zakładać organizacji, ceni sobie swobodę, jaką daje działanie nieograniczone formalnościami. Poza tym żaden z ogrodników nie jest gotowy poświęcić się w pełni prowadzeniu organizacji pozarządowej.

Społeczność ogrodu tworzą także zwierzęta. Ogród obfituje w ptaki – widywano tu dzięcioły, są też jeże, zdarzają się wizyty lisów, nieopodal, wokół fosy Fortu Bema spaceruje łoś, mieszkaniec pobliskiego lasu bemowskiego.

 

Wydarzenia

 

W ogrodzie odbywa się 6-7 otwartych wydarzeń w sezonie. Mieszkańcy odwiedzający ogród zimą uczą się rozpoznawać i liczyć ptaki. Gdy odmarza ziemia, przychodzi pora zakładania grządek, wysiewania pierwszych warzyw i łąki kwietnej. W maju odbywa się sadzenie, a jesienią, co dwa lata, wokół jabłoni gromadzą się całe rodziny, by strącać i zbierać małe, ale smaczne owoce. Jedynym organizowanym w ogrodzie Fortu Bema wydarzeniem niezwiązanym z kalendarzem ogrodniczym i przyrodą jest odwołująca się do słowiańskiej tradycji Noc Kupały. Ogród odwiedza wtedy zaprzyjaźniona grupa śpiewu tradycyjnego z bemowskiego osiedla Przyjaźń, uczestnicy plotą wianki z łąkowych kwiatów i wrzucają je do fosy. Ogrodnikom zdarza się urządzać w ogrodzie imieniny, nie są to jednak imprezy zamknięte – każdy może dołączyć do grona świętujących.

Finansowanie

 

W tym roku wszystkie wydarzenia w ogrodzie były organizowane bez wsparcia finansowego. Wcześniej spotkania były realizowane w ramach inicjatywy lokalnej, także własnym sumptem. Pewną ciekawostką jest to, że od czasu wygaśnięcia inicjatywy lokalnej, z końcem 2016 roku, ogród działa nieformalnie w przestrzeni publicznej, którą opiekuje się społeczność ogrodników. Sytuacja ta stanowi wyzwanie dla urzędników, ponieważ udostępnianie miejskich gruntów społeczności ogrodników nie ma umocowania w prawie ani praktyce działania urzędu dzielnicy. W przypadku podpisania zwykłej umowy dzierżawy odpowiedzialność za koszenie terenu i za bezpieczeństwo odwiedzających spadłaby na opiekunów ogrodu. Wiąże się to także z koniecznością wnoszenia opłat.

Wyrazem dobrej woli urzędu dzielnicy był podarunek w postaci domku dla jeży przekazany przy okazji jednego z posiedzeń poświęconych losom ogrodu. Ogród może także liczyć na przychylność Bemowskiego Centrum Kultury, które promuje ogrodnicze wydarzenia i chętnie użycza sali na organizowanie spotkań.

Plany

 

W przyszłym roku, w ramach budżetu partycypacyjnego, ma powstać altana z długim stołem, w której będzie można organizować spotkania i warsztaty niezależnie od pogody. Ogrodnicy chcą też skorzystać z funduszu Otwartego Składu Materiałów Ogrodniczych w ramach Bujnej Warszawy i zakupić palety do wykonania solidnych, spiętych metalowymi obejmami podwyższonych grządek.

Nad ogrodem unosi się widmo planów opracowanych przez samorządowców jeszcze w latach 90.: część Fortu Bema, na której znajduje się także obecny ogród, miała zostać przeznaczona na budowę kompleksu sportowego z kortami tenisowymi, stadniną koni i apartamentami do wynajęcia. Obecnie powstaje plan miejscowy, który może przesądzić o losach ogrodu. Ogrodnicy-aktywiści zamierzają zgłosić uwagi do projektu planu, by zachować obecną funkcję tego terenu. Wierzą, że mogą liczyć na poparcie setek osób, które każdego roku korzystają z uroków wspólnie tworzonego ogrodu.

Michał Augustyn