Jak zapuścić korzenie w ogrodzie?

Początek sezonu w ogrodzie to zazwyczaj wysyp ochotników, a wraz z nadejściem wakacji zaczyna się stopniowe wykruszanie. Jak temu zapobiec? Jak utrzymać zainteresowanie? Jak nie wpaść w panikę, kiedy nagle zostajemy sami z pieleniem, przerzucaniem kompostu i organizowaniem wspólnej kolacji dla sąsiadów? O tym wszystkim rozmawialiśmy na warsztatach z Wojtkiem Mejorem – ekologiem, niezależnym edukatorem, członkiem warszawskiej Kooperatywy Spożywczej „Dobrze” i kolektywu trenerskiego „Lepiej”.

Żeby odpowiedzieć na tytułowe pytanie, spotkaliśmy się w jednym z najbujniej rosnących ogrodów społecznościowych. Motyka i Słońce na warszawskim Jazdowie mogłaby być ogrodem pokazowym, ale jak okazało się podczas warsztatów, nawet  tej społeczności nie ominęły kryzysy i spadek motywacji.

 

Zajęcia zaczęliśmy od omówienia kroków, jakie należy podjąć, żeby zbudować i zintegrować społeczność. Za podstawowe uznaliśmy zidentyfikowanie potrzeb przyszłych ogrodników. Dla jednych uprawa warzyw jest celem samym w sobie, inni przychodzą do ogrodu, by poznać sąsiadów, wymienić się umiejętnościami i poszerzyć sieć kontaktów społecznych.

 

Warto mieć to na uwadze, gdy zaczynamy wrzucać ogłoszenia o tworzeniu ogrodu w mediach społecznościowych. Jeśli chcemy przyciągnąć ludzi zainteresowanych przede wszystkim ogrodnictwem, publikujmy informacje o naborze w grupach botaniczno-przyrodniczych. Jeśli natomiast zależy nam na stworzeniu bardziej zróżnicowanego zespołu, zajrzyjmy z naszymi ogłoszeniami także do Miejsc Aktywności Lokalnej, domu kultury lub kawiarni, w których spotkamy seniorów i młode mamy.

 

Przed wystartowaniem z ogrodem w sezonie, zamieśćmy też informacje o naszych działaniach w lokalnych mediach: prasie i radiu.

 

Jak pokazuje doświadczenie ogrodników miejskich, ludzie często trafiają do ogrodu przypadkiem, spacerując obok niego z dzieckiem albo zwyczajnie przechodząc w drodze z pracy do domu. Dlatego tak ważne jest, aby na ogrodzeniu przyczepić informację o godzinach otwarcia.

 

Społeczność lubi regularność, dlatego zadbajmy o to, żeby przynajmniej na początku nasze prace odbywały się systematycznie, w stałych porach.

Ukorzenienie się

 

Żeby ludzie lepiej się poznali i zżyli ze sobą, dobrze na początku trochę zanimować naszą społeczność. Zorganizować śniadanie w ogrodzie, wspólne robienie sadzonek albo gry towarzyskie.

 

Podczas takich spotkań w naturalny sposób zmapujemy zasoby w grupie. Mowa tu nie tylko o kompetencjach ogrodniczych, które każdy członek ogrodu może do niego wnieść, ale także innych umiejętnościach, których ogród może stać się wymiennikiem.

 

Takie działania są zaczynem spotkań na większą skalę, czyli współpracy między ogrodami. Dobrym przykładem są coroczne Dożynki Ogrodów Społecznych, których ostatnia edycja odbyła się właśnie w Motyce i Słońcu.

 

Aby uniknąć frustracji spowodowanej tym, że nasze wezwania do działania są jedynie wołaniem na puszczy, trzeba sobie uświadomić dwie rzeczy. Po pierwsze: prowadzenie ogrodu ma przede wszystkim sprawiać przyjemność nam samym i to my musimy czerpać z tego radość. Po drugie – jeśli chcemy, by ogrodnicy dzielili się odpowiedzialnością, musimy pozwolić im poczuć, że mogą to robić.

 

W katalogu dobrych ogrodniczych praktyk jest też miejsce na „ewidencję” pracy, czyli tabliczkę do zaznaczania zadań do wykonania, kolejności, w jakiej powinny zostać zrobione oraz osób do nich przypisanych.

 

Czas na czerwoną flagę – lider społeczności często zamienia się w strażnika ogrodu, który wie wszystko i wszystko robi najlepiej. Niczym strażnik kluczy uzurpuje sobie prawo do większości prac i decyzji. Nie dziwi więc, że inni nie chcą mu wchodzić w drogę. Dlatego tak ważne jest przekazywanie kompetencji, wyznaczanie pomocników i następców.

 

Jeśli to my jesteśmy założycielami ogrodu, musimy się też pogodzić z faktem, że ogród społeczny to praca na żywym organizmie, dlatego też rezygnacja z uczestnictwa w tej pracy jest czymś naturalnym i może zmieniać się z sezonu na sezon. Postawmy na przepływ ludzi i energii i mierzmy siły na zamiary.

 

Jeśli w danym roku nasza grupa liczy siedem osób, w dodatku większość kocha jeździć z taczką, to możemy wspólnie zaplanować budowę pieca glinianego i naprawę kompostownika. W kolejnym ochotników jest mniej, a połowa z nich ma wiedzę na temat botaniki i dobrego sąsiedztwa roślin? W takim razie w tym sezonie zadbajmy o umocnienie grządek i zróbmy miniwarsztaty o lepszej pielęgnacji roślin i allelopatii.

Warto także notować to, co dzieje się w ogrodzie, prowadzić kronikę i zapisywać ważne wydarzenia. Historia organizacji pozwala poczuć się częścią, daje poczucie osadzenia w większej całości (do zrobienia takiej historii wystarczy taśma malarska naklejona na ścianie lub tablicy, która staje się naszą osią czasu i stopniowe doklejanie do niej karteczek z konkretnymi wydarzeniami, np. lipiec 2018 – uratowaliśmy małe jeżątko, sierpień 2019 – zebraliśmy wyjątkowe okazy dyni).

 

Oprócz kroniki ogrodu, możemy stworzyć także kronikę ogrodników oraz wyznaczać „ogrodników miesiąca”. W ten sposób dajemy znać, że nasz społeczność to nie efemeryczne zbiorowisko, tylko konkretna wspólnota.

 

Takiej wspólnocie łatwiej będzie współpracować z instytucjami, organizacjami czy lokalnymi biznesami otaczającymi ogród. Możemy działać na zasadzie wymiany barterowej, np. uzyskać zniżkę na narzędzia w pobliskim sklepie ogrodniczym w zamian za jego promocję na naszych wydarzeniach.

 

Społeczność pod lupą

 

Ważnym punktem w naszych działaniach jest podtrzymywanie relacji poza sezonem ogrodniczym, gdy kończy się lato. Jednym z pomysłów jest wydłużenie samego sezonu i opieka nad ogrodem w miesiącach, gdy większość grządek czeka na wiosnę. W Motyce zrobiono to poprzez sadzenie czosnku ozimego albo szpinaku w tunelach.

 

Jesienno-zimowe wieczory to dobry moment na doszkalanie się, spotkania z ekspertami czy pokazy filmów o tematyce ogrodniczej. Przykład może stanowić Wspólny Ogród przy Służewskim Domu Kultury, gdzie zimę wykorzystano bardzo kreatywnie, organizując wspólne haftowanie mapy roślin jadalnych rosnących w sąsiedztwie ogrodu. Zacieśniło to relacje między obecnymi członkiniami ogrodu i przyciągnęło kilka nowych osób.

 

Dodatkowo, czas poza sezonem możemy wykorzystać na wymianę doświadczeń z innymi ogrodami i uświadomienie naszej społeczności, że jesteśmy częścią większego, światowego ruchu. Wzmocnimy zaangażowanie i poczucie odpowiedzialności.

 

Wczesną wiosną, warto także zaplanować uprawy na przyszły sezon, policzyć, ile nasion i sadzonek będziemy potrzebować, w skrócie, zrobić plan na plon.

 

Zimą możemy także lepiej przeanalizować strukturę naszej społeczności. Przedstawiony przez Wojtka model „Kręgów zaangażowania” to najlepszy sposób, żeby to zrobić. Autorem modelu jest Mike Pulford, ale samą koncepcję zaczerpnął z książki pastora Ricka Warrena pt. „Purpose driven church” dotyczącej działania megakościołów. Zgodnie z tym modelem możemy wyróżnić sześć poziomów zaangażowania członków organizacji:

 

 

  1. Core members – trzon, liderzy, założyciele, jądro społeczności, mają największą wiedzę o organizacji i największe poczucie sprawczości.

 

  1. Zaangażowani – mogą opowiadać o organizacji, znają ją, są wkręceni, stanowią 10% społeczności.
  2. Członkowie zwykli – często największa grupa w danej organizacji, mogą stanowić nawet 80% struktury, ogrodnicy z doskoku, czasem wpadają na wydarzenia otwarte.

 

  1. Sympatycy – satelici danej organizacji, to oni „lubią” nas na facebooku, ale nigdy nas nie odwiedzili.

 

  1. Przechodnie, przypadkowe osoby – ci którzy mijają nas i czasem zerkają na naszą pracę „zza płotu”.

 

  1. Potencjalnie zainteresowani – w przypadku biznesu są to potencjalni klienci, do których jeszcze nie dotarliśmy z ofertą, w przypadku ogrodu – miłośnicy przyrody, ogrodnictwa, botaniki.

 

Taka analiza może przynieść zaskakujące wnioski i jest dobrym starterem do zreformowania podejścia do ogrodu i społeczności. Jest wielu sympatyków naszego ogródka, ale nikt się nie zapisuje? Może warto zorganizować otwartą kolację ogrodników. Trzon jest zbyt hermetyczny i nie wpuszcza nowych? Poluzujmy i podzielmy się odpowiedzialnością. Obserwujemy stały przepływ przypadkowych przechodniów, a wciąż mamy za mało członków zwykłych? Pomyślmy o bardziej regularnych spotkaniach i systematycznej pracy w ogrodzie, tak żeby każdy mógł do nas dołączyć.

 

Jeśli chcemy jeszcze wnikliwiej przyjrzeć się naszej sytuacji w ogrodzie, pomocnym narzędziem będzie analiza SWOT. Nazwa to akronim utworzony z pierwszych liter wyrazów, które określają cztery kategorie czynników strategicznych. Litera „S” oznacza Strengths, czyli mocne strony. „W” to Weaknesses, czyli słabe strony, „O”  odpowiada za Opportunities, czyli szanse, natomiast pod literą „T” kryją się Threats, czyli zagrożenia. Dzięki tej metodzie możemy jeszcze lepiej zaplanować zarówno działania na kolejny sezon, jak i sposoby na zintegrowanie społeczności.

 

Dużą część warsztatów poświęciliśmy na wymianę doświadczeń, dlatego jeśli chcecie podzielić się swoimi, zachęcamy do komentowania.
A z wypracowanych przez nas porad wyłówcie to, co dla Was najodpowiedniejsze i podzielcie się rezultatami.

 

 

 

Tekst powstał jako podsumowanie warsztatów Bujna społeczność zrealizowanych w ramach Latającej Szkoły Ogrodników Miejskich 2020 r.

Koordynacja cyklu, autorka podsumowania: Klaudia Kryńska