Zatrzymaj wodę, czyli jak uchronić ogród przed suszą

Mimo opadów na początku lata, zagrożenie suszą nie minęło. Nasycenie głębszych warstw gleby wodą wciąż jest niskie, a to oznacza, że wystarczy kilka dni bez deszczu, żeby ziemia znów wyschła. Jak pomóc spieczonym grządkom i ochronić uprawy w ogrodzie?

Marcin Popkiewicz – naukowiec i redaktor portalu Nauka o klimacie ostrzega, że w ciągu ostatnich 100 lat średnia temperatura w Polsce podniosła się o 2,5 stopnia [1].
Taki wzrost powoduje szybsze parowanie wody i wysycanie powietrza parą, a w konsekwencji – gwałtowne ulewy. Spieczona gleba nie jest w stanie przyjąć takiej porcji wody, co z kolei stwarza zagrożenie powodziowe. Aby walczyć ze skutkami zmian klimatu potrzebne są rozwiązania systemowe – tworzenie zbiorników retencyjnych czy rowów konturowych odprowadzających wodę, a przede wszystkim  powstrzymanie dalszego wzrostu temperatury. Nasz ogród społecznościowy może stać się małym bastionem w tej wielkiej bitwie.

Aby pomóc glebie i żyjącym w niej mikroorganizmom, a także zabezpieczyć nasze uprawy przed upałami musimy działać na dwóch frontach – po pierwsze gromadzić wodę, gdy pada, po drugie – zaprojektować nasze grządki tak, by wymagały jak najmniej podlewania.

Łapmy wodę

Gromadzenie wody deszczowej to jedno z najważniejszych działań na rzecz środowiska, jakie możemy podjąć w naszym ogrodzie. Podlewanie upraw deszczówką jest ekologiczne i pomaga zagospodarować nadmiar wody, który w innym wypadku spłynąłby do studzienki.

Na zdjęciu: Warsztaty budowania systemu gromadzenia wody deszczowej w ogrodzie społecznościowym Motyka i Słońce na warszawskim Jazdowie, listopad 2019

Najprostszą i bezpieczną metodą zbierania deszczówki jest pobieranie jej z rynny. Większość źródeł podaje, że z takiego rozwiązania musimy zrezygnować, gdy nasz dach pokryty jest azbestem lub papą, jednak nawet wtedy nie powinniśmy się poddawać. W przypadku takich pokryć dachowych możemy oddać próbkę deszczówki zebranej z ich powierzchni, do badania laboratoryjnego, które wykaże obecność metali ciężkich w wodzie. Jeśli wartości te będą w normie, mamy zielone światło na gromadzenie deszczówki. Dodatkowo, zanim zaczniemy zbierać wodę do konkretnego zbiornika, warto sam dach oraz rynny oczyścić np. z liści, w których mogą rozwijać się grzyby, pleśń i drobnoustroje. Niektórzy zebraną z dachu deszczówkę filtrują dodatkowo na sicie, jednak nie jest to konieczne. Ważny jest natomiast typ zbiornika, do którego będziemy łapać deszczówkę. Do wyboru mamy:

  • zbiorniki naziemne – deszczówkę możemy gromadzić w pojemnikach ustawianych bezpośrednio pod rynną albo w większych, specjalnie do tego przeznaczonych beczkach lub innych pojemnikach, np. popularnych mauserach. Musimy pamiętać, aby nasz pojemnik był szczelnie zamykany i aby nie przepuszczał światła. Zbiorniki otwarte i przezroczyste szybko staną się środowiskiem życia glonów. Warto także zwrócić uwagę na materiał, z którego wykonany jest zbiornik. Najlepsze będą te z tworzyw sztucznych. Drewno, choć piękne, potrafi sprawić szereg problemów – od zagrzybienia otoczenia, przez zaglonowanie wody, aż po rozszczelnienia. Z kolei zbiorniki metalowe powinny być w tym wypadku zabronione – kwasy zawarte w wodzie wchodzą w reakcje chemiczne z metalem, a w konsekwencji do naszej deszczówki wydziela się żelazo. Taka deszczówka nie nadaje się do podlewania roślin. Jednym z najciekawszych, najbardziej efektywnych i najtańszych rozwiązań jest zbiornik typu mauser, który możemy zdobyć np. w zakładach spożywczych. Pojemny i estetyczny. Jedyne, na co musimy zwrócić uwagę to fakt, by zbiornik, który pozyskamy nie był wcześniej używany do przechowywania środków chemicznych.
  • instalacje podziemne – to rozwiązanie sprawdza się, gdy chcemy gromadzić i magazynować większe ilości wody deszczowej. W takich instalacjach woda ze wszystkich rynien odprowadzana jest do głównego zbiornika znajdującego się pod poziomem gruntu. W porównaniu do zbiornika naziemnego jest znacznie droższa, jednak dzięki zastosowaniu odpowiednich rozwiązań takich jak pompy i filtry umożliwia nie tylko podlewanie upraw, ale także wykorzystanie jej do spłukiwania toalety lub prac porządkowych w ogrodzie.Na zdjęciu: System gromadzenia wody deszczowej w ogrodzie społecznościowym Motyka i Słońce

O konieczności zbierania wody deszczowej przekonuje Wojciech Górny – wieloletni praktyk permakultury i pionier tej dziedziny w Polsce. – W Europie mamy się z czego cieszyć, bo władze wręcz zachęcają nas do gromadzenia deszczówki.

Jednym z przykładów tego typu działań jest berliński projekt Water Filtration and Infiltration czy stołeczny program dotacji małej retencji Warszawa chwyta wodę, realizowany przez Fundację Sendzimira na zlecenie Zarządu Zieleni m. st. Warszawy w ramach programu zrównoważonego korzystania z wód powierzchniowych i opadowych na terenie miasta. Do zadań Fundacji należało opracowanie strategii rozwoju współpracy ZZW z biznesem na rzecz zazieleniania Warszawy czy też tworzenie ogrodów deszczowych na Pradze.

Łapanie deszczówki to nasz ekologiczny obowiązek, jednak możliwy do spełnienia tylko wtedy, gdy pada. A jak nawodnić glebę, gdy nie ma wody z nieba?

Na zdjęciu: Ogród deszczowy założony przez Fundację Sendzimira, OSiR Praga-Południe, listopad 2018

Chwyćmy ściółkę

Zatrzymywanie wody w glebie to jedna z podstaw permakultury, a jedną z najprostszych technik pracy z ziemią, które spowalniają utratę wody jest ściółkowanie. Ściółka pomaga również w walce z chwastami – nasiona czy zarodki niesione wiatrem lub przez zwierzęta domowe i dzikie nie mogą się zakorzenić w podłożu pokrytym warstwą słomy czy zrębków tak łatwo jak w odsłoniętej ziemi.

Wiele poradników doradza, by grządki ściółkować samym kompostem, jednak ze względu na bogactwo wartości odżywczych w nim zawartych, kompost może stać się świetnym siedliskiem dla chwastów, które zaczną w końcu konkurować z naszymi roślinami o składniki pokarmowe. Dlatego, aby w dziedzinie ściółkowania zyskać tytuł prymusa, warto poznać kilka prostych zasad.

Jak ściółkować roztropnie? Po pierwsze na warstwę kompostu należy położyć warstwę tektury falistej, która stanowi zaporę antychwastową. Rośliny inwazyjne nie są w stanie przebić się przez karton, dzięki czemu wszystko, co najlepsze w kompoście wnika w strukturę korzeniową naszych roślin. Z kolei, aby zabezpieczyć tekturę przed wywianiem przez wiatr i zapewnić zasoby wody naszym sadzonkom, sam wierzch grządek warto posypać zrębkami drewnianymi, korą lub słomą.

Na zdjęciu: Trawa przed Wspólnym Ogrodem przy Służewskim Domu Kultury – gdy wyschnie, będzie świetnym materiałem do ściółkowania

Który materiał wybrać? Jedno z podstawowych założeń permakultury mówi, że do prac w ogrodzie najlepiej wykorzystywać te materiały, których mamy nadmiar, lub które są dla nas łatwo dostępne. Jeśli więc wyniuchaliśmy u sąsiada sporą ilość kory i możemy dostać ją za darmo, wykorzystajmy korę. Jeśli ktoś ze znajomych chce się pozbyć taczki ze zrębkami sosnowymi, przejmijmy zrębki, a jeśli słyszymy furkot kosiarki przed blokiem, poprośmy o odłożenie paru worków skoszonej trawy i skorzystajmy z jednej z najpopularniejszych metod ściółkowania według Ruth Stout [2].

Ruth Stout to ikona w świecie ogrodnictwa „bez wysiłku” (no-work gardening), która swoją pozycję zawdzięcza przede wszystkim metodzie ściółkowania sianem. Opracowane przez nią rozwiązanie pozwala na zatrzymanie wilgoci i wartości odżywczych w glebie, a także zapobiega rozwojowi chwastów. Należy pamiętać, że warstwa ściółki musi być dość gruba, najlepiej powyżej 20 centymetrów.

Na zdjęciu: Grządka podniesiona z warstwą ściółki zgodnie z metodą Ruth Stout, przykład uprawy sałaty w głębokiej warstwie ściółki, siedlisko permakulturowe Dolina Mgieł

 

 

Świeżo zdobytą trawę należy ułożyć na grządce i poczekać aż odda wszystkie składniki pokarmowe do gleby, pozostanie po niej szkielet z węgla organicznego, który będzie stanowił dobrą barierę dla chwastów. Taka materia organiczna jest nasączona wodą jak gąbka i prawie zwalnia nas z obowiązku podlewania. Pokryte słomą grządki nawadniamy tylko w przypadku długotrwałej suszy, przekraczającej 30-40 dni – przekonuje Łukasz Nowacki [3], wieloletni praktyk permakultury i założyciel permakulturowego siedliska Dolina Mgieł.

Jak podkreśla Wojciech Górny, każdy praktyk permakultury powinien mieć co najmniej trzy źródła wody: studnię, staw i zbiornik wody deszczowej. Biorąc pod uwagę skalę naszych ogródków, deszczówka i ściółkowanie to najlepsze sposoby, by zacząć się nawadniać.

 

Klaudia Kryńska

[1] “Krytyka Polityczna”, Polska musi przestać trzymać się zębami węglowej futryny, wywiad z Marcinem Popkiewiczem, 27.01.2020

[2] The Ruth Stout System of permanent hay mulching

[3] Łukasz Nowacki – Permakultura dla każdego – Ściółkowanie metodą Ruth Stout [youtube]