W połowie października doszło do brutalnego incydentu na Mokotowie. 15 października 2026 w rejonie ul. Czerniakowskiej i al. Witosa kierowca Porsche miał zaatakować trzy osoby uczestniczące w ruchu drogowym. Śledczy wskazują, że jedna z pokrzywdzonych doznała obrażeń po uderzeniach i kopnięciu. Podejrzanym jest 43‑letni Michał K., który 2 listopada zgłosił się do prokuratury wraz z obrońcą.
Co zarzuca prokuratura?
Wobec podejrzanego przedstawiono cztery zarzuty obejmujące przemoc, naruszenie nietykalności cielesnej oraz groźby karalne. Prokuratura zakwalifikowała część czynów jako o charakterze chuligańskim, czyli popełnionych publicznie z oczywiście błahego powodu i z rażącym lekceważeniem porządku prawnego. Według ustaleń śledczych jedna z ofiar — 66‑letnia kobieta — została uderzona w głowę i kopnięta w prawe udo, co spowodowało lekkie obrażenia. Inny pokrzywdzony miał zostać kilkanaście razy uderzony ręką i nogą w klatkę piersiową, a następnie uderzony przez odjeżdżający samochód zderzakiem na wysokości kolan.
Jak przebiegało śledztwo i działania policji?
Policja ustaliła tożsamość kierowcy na podstawie nagrań i świadków, a także lokalizacji pozostawionego Porsche. W toku czynności funkcjonariusze ustalili, że podejrzany opuścił kraj, a jego miejsce pobytu było ustalane za granicą. Prokuratura Rejonowa Warszawa‑Mokotów złożyła 22 października wniosek o tymczasowe aresztowanie, a posiedzenie sądu wyznaczono na 30 listopada. Po stawieniu się 43‑latka 2 listopada śledczy formalnie przedstawili mu zarzuty i przesłuchali go; mężczyzna złożył wyjaśnienia i wyraził skruchę, tłumacząc, dlaczego wcześniej nie zgłosił się do organów ścigania — są to jego oświadczenia, które prokuratura odnotowała.
Jakie środki zapobiegawcze zastosowano?
Prokuratura zrezygnowała z wnioskowania o tymczasowe aresztowanie i zamiast tego nałożyła kilka ograniczeń. Na podejrzanego nałożono dozór Policji oraz zakazy kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonych. Sądząc po decyzji śledczych, zatrzymano paszport i wprowadzono zakaz opuszczania kraju. Dodatkowo zastosowano poręczenie majątkowe 20 tys. zł, a podejrzany zadeklarował, że będzie stawiał się na wezwania organów ścigania.
Porsche Cayenne użyte podczas zajścia nie należy do podejrzanego — taką informację podała prokuratura. Na obecnym etapie procesowym przedstawienie zarzutów nie oznacza prawomocnego stwierdzenia winy. Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa‑Mokotów.