Mieszkanka Białołęki nawiązała kontakt z mężczyzną przez portal randkowy i od połowy sierpnia 2026 prowadziła z nim korespondencję. Mężczyzna podawał, że mieszka w Niemczech i deklarował chęć stałej relacji oraz doświadczenie w inwestowaniu w kryptowaluty. Kobieta zgodziła się zainwestować na platformie, którą wskazał rozmówca.
Jak przebiegał mechanizm oszustwa?
Początkowo na platformie widoczne były niewielkie, rzekome zyski. Po pierwszych „zarobkach” kobieta uznała transakcję za opłacalną i wpłacała kolejne środki. Po pewnym czasie otrzymała informację o konieczności uiszczenia bardzo wysokiego podatku w wysokości 150 tysięcy złotych, by móc wypłacić środki z konta inwestycyjnego. W efekcie dokonywała kolejnych przelewów na wskazane konto.
W jaki sposób doszło do utraty oszczędności?
Brak środków na pokrycie wymaganego podatku spowodował, że kobieta zaciągnęła pożyczki w kilku bankach na łączną kwotę 127 000 złotych. Pozostałą część pieniędzy pobrała z konta oszczędnościowego i przelała całość na konto wskazane przez platformę inwestycyjną. Po analizie strony internetowej okazało się, że platforma działała pod fałszywą domeną. W wyniku oszustwa straciła ponad 180 tysięcy złotych. Sprawa została zgłoszona na Policji.
Co robić w przypadku podejrzenia oszustwa?
Osoby, które zetkną się z podobnymi schematami, weryfikują dane platformy i dokumenty tożsamości rozmówcy przed przekazywaniem pieniędzy. W sytuacji żądań nagłych opłat lub „podatkowych” obciążeń warto zwrócić uwagę na wiarygodność domeny i komunikacji. Ofiary zgłaszają zdarzenie odpowiednim organom i informują bank prowadzący rachunki o podejrzanych przelewach lub prośbach o przekazanie środków. Sprawę tej mieszkanki Białołęki zgłoszono na Policji.